Odwiedziło nas: 61763
harris.jpg

Uroczystości pięciolecia klubu RC Karpacz Karkonosze zaczęliśmy od wspólnej kolacji w piątek wieczorem. Wspomnienia to miła cześć każdych uroczystości i tak było i teraz bo wielu z obecnych na uroczystościach Charteru gości było również naszymi gośćmi teraz. Ustaliliśmy, że każda część naszego spotkania jest organizowana przez kolejnego prezydenta a cała uroczystość to prezentacja ich dokonań. Radek Pluciński - prezydent czarterowy był odpowiedzialny za gości konferencję i biesiadę, Bogdan Szumowski za przygotowanie informacji o dokonaniach, Adaś Nowaczyński za organizację skwerku Rotariańskiego, Mariusz Trzak i Artur Michalewski za rajd samochodowy. Rano o 9 zbiórka i pierwsza część uroczystości – rajd samochodów terenowych. Koledzy zorganizowali wspaniałą zabawę i zawody. Było to przemiłe spotkanie w plenerze i zarazem czwarty rajd w naszej historii, każdy na innej trasie.

Po rajdzie nastąpiła uroczystość odsłonięcia skwerku rotariańskiego w Karpaczu w obecności burmistrza miasta. Nasza obecność wśród społeczności miejscowej ma ogromne znaczenie. Taka forma zaznaczenia naszej obecności jest dobrym znakiem PR jaki kluby powinny eksponować w swoich miejscach działalności.

Ważną akcentem kolejnej części uroczystości było nadanie odznaczeń Paul Harris Fellow. Kolegów, którzy otrzymali odznaczenia w okresie pierwszego pięciolecia było dwóch: Leszek Morawski oraz Jarek Pol. Otrzymali je w 2008 r. we Wrocławiu i oni też jako kapituła PHF na jubileusz działalności klubu przyznali dwa kolejne odznaczenia. Pierwsze otrzymał Bogdan Malinowski, burmistrz Karpacza, jeden z dwóch przedstawicieli samorządów w Polsce, którzy mają to odznaczenie, a nie są członkami Rotary. (pierwszym jest starosta wolsztyński). Drugi medal PHF kapituła przyznała mojej osobie czyli Bogdanowi Szumowskiemu. Odznaczenia wręczył past gubernator dystryktu Janek Wrana.

Nie byłoby spotkania bez Gest speakera i ciekawego tematu prezentowanego przez niego. Rozważanie "Pomagam, więc jestem - kilka uwag filozoficznych o współczesnym humanizmie" wygłosił Boguś Jasiński - filozof, wykładowca polskich i zagranicznych uczelni, autor wielu publikacji i książek, maratończyk. Wykład oparł się na pewnej przewrotnej interpretacji Kartezjusza. Jak wiadomo ojciec nowożytnego racjonalizmu, wielkie filozofowanie wyprowadził od znanej maksymy: "myślę, więc jestem". Jednak pełny ciąg rozumowania Kartezjusza przebiegał według innego schematu, a mianowicie: "wątpię, więc myślę, myślę więc jestem" („…dubito ergo cogito, cogito ergo sum...”).

Po wszystkich oficjalnych uroczystościach udaliśmy się na zasłużoną kolację, zwaną u nas „Biesiadą rotariańską”. Bawiono się do rana, a w niedzielę łzy rozstania i pomysły na następne pięć lat.

Koledzy poprosili mnie o wygłoszenie oceny pięcioletniej działalności klubu podczas jubileuszowego spotkania. To wcale nie była łatwa sprawa, ponieważ wyliczanka naszych wszystkich dokonań byłoby zarówno nudna, jak i nie do zapamiętania. Z kolei pominięcie czegokolwiek byłoby umniejszeniem działań kolegów, a tego też nie wypada robić w dniu jubileuszu. Postanowiłem więc zadać sobie pięć pytań na których odpowiedź byłaby pokazaniem tego co robiliśmy w tym czasie w klubie, w społeczności i dla środowiska rotariańskiego.

  • Czy widzą nas ludzie w środowisku lokalnym?

W poprzednim wydaniu numeru „Rotarianina” napisałem kilka słów na ten temat. Inaugurując działalność klubu w centrum Jeleniej Góry ustawiliśmy rzeźbę jelonka z logo Rotary na cokole, a z okazji pięciolecia otworzyliśmy skwerek rotariański w Karpaczu – z ławeczkami, drzewkami i głazami z wyrytym znakiem naszej organizacji. Myślę, że te dwie inwestycje są wystarczającą odpowiedzią na zadane pytanie.

  • Czy zaznaczyliśmy naszą obecność na zagranicznym forum Rotary?

Pierwsza wyprawa młodzieży z naszego Dystryktu do Izraela była zorganizowana przez nasz klub. Dzięki niej powstał jeleniogórski Rotaract, realizujący wiele ciekawych pomysłów młodych ludzi, którzy na tym wyjeździe się zaprzyjaźnili. Konsekwencją dalszą było powstanie Interaktu oraz komitetu ICC Polska-Izrael. Przewodnią siłą tych poczynań był już klub RC Jelenia Góra. Była również próba zdobycia grantu na walkę z gruźlicą na Ukrainie. Porwaliśmy się jednak na zbyt dużą niejasność przepisów. Kontakt i wizyta ukraińskich lekarzy u naszych lekarzy w ośrodkach pulmonologicznych pozostała dla nas ciekawym i niezapomnianym doświadczeniem.

  • Czy czyniliśmy w tym okresie uczynki szlachetne?

Ale co to są uczynki szlachetne i czym różnią się od dobrodusznych. Pomóc komuś poprzez spełnienie jego cichych marzeń, wydobycie na wierzch jego talentu, pokazaniu innym, że ciekawe zainteresowanie i praca daje efekty spełnienia się i dowartościowania, to pomoc szlachetna. Udzieliliśmy pomocy wybitnie zdolnym, a potrzebującym artystom w zdobyciu instrumentów. Zakupiliśmy instrumenty Orffa dla dzieci ze szkoły integracyjnej w Jeleniej Górze. Przyznawaliśmy stypendia zdolnej młodzieży, jak również tym, których upodobaniem jest gra w szachy. Przez trzy lata rotariański turniej szachowy odbywał się w Karpaczu. Pomagaliśmy również młodzieży z Brazylii i Chorwacji, która w ramach wymian rotariańskich trafiła na nasz teren. Dla szkoły w Karpaczu ufundowaliśmy pierwszą tablicę interaktywną.

  • Czy czyniliśmy w tym okresie uczynki dobroduszne?

Pomoc dobroduszna to pomoc konieczna wynikająca często z codziennej egzystencji potrzebującego. To jest, było i zawsze będzie podstawą działalności większości klubów. Rozdaliśmy wiele sztuk sprzętu do rehabilitacji, urządzeń koniecznych do codziennego funkcjonowania, takich jak wózki, chodziki, pionizatory, kule, koncentratory tlenu czy inhalatory. łącznie ponad 140 urządzeń i przyrządów co codziennego użytku. W trakcie powodzi bogatyńskiej i wiślanej byliśmy pomocni w takich miejscowościach jak Wilków, Bogatynia czy Leśna. Byliśmy tam z konkretną pomocą. Zorganizowaliśmy też pomoc dla domu opieki społecznej na Zakarpaciu na Ukrainie. Pomoc ośrodkom, szkołom, domom dziecka czy nawet konkretnym rodzinom w rozwiązywaniu różnych codziennych spraw.

  • Czy jesteśmy już klubem dojrzałym?

Nie. Jest nas dopiero ok. dwudziestu, a i skład się jeszcze zmienia. Stary trzon pięcioosobowej grupy założycieli jest i stara się scalać klub, ale daleko nam do 40-60-100 osobowych klubów z wieloletnią historią. Uczymy się jeszcze i mamy tego pełną świadomość. Udało się zrobić kilka ciekawych imprez pod szyldem naszego koła Rotariańskiego jak II ISR w Karpaczu, dwa Rotariańskie wyścigi „Liczyrzepy” po drogach kotliny jeleniogórskiej, w których wzięło udział ponad 1000 wielbicieli jazdy rowerowej czy Rotariański Festiwal Życia w Lubawce. To scala życie klubowe. Wielu naszych kolegów w sposób spontaniczny, sponsoruje inne imprezy dziejące się wokół nas. Jestem przekonany, że bierze się to ze zwykłej wrażliwości rotariańskiej. To dzięki tej wrażliwości i wiedzy o potrzebach ludzi, którzy nas otaczają, udzielamy liczącego się wsparcia również pozaklubowo. Z takich ludzi składa się nasz klub.